GOLDEN SLUMBERS. BLOG MUZYCZNO - FILMOWY NA CZASY KRYZYSU.

Żyjemy w czasach, w których Czesia z "Klanu" pisze książkę o tym jak stać się sławną, a idiota wspinający się po piorunochronie jest postacią kultową. Dlatego tak bardzo potrzebne są w Polsce prawdziwe autorytety. A blog "Golden Slumbers" to prawda 24 razy na akapit.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the hurt locker. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą the hurt locker. Pokaż wszystkie posty

8 mar 2010

"THE HURT LOCKER" WYSADZIŁ "AVATARA".


To była całkiem ciekawa gala. Na początku zabawne żarty prowadzących - Aleca Baldwina i Steve'a Martina. Panowie śmiali się z Kathryn Bigelow (która na końcu mogła śmiać się z wszystkich), która "tak ucieszyła się po otrzymaniu wiadomości, że będzie rywalizować ze swoim ex-mężem, że wysłała mu prezent z zegarkiem". Dowcipkowali sobie również z "sekcji Bękartów wojny". Zasugerowali Chris'owi Waltz'owi, że jako najlepszy "łowca Żydów", może poczuć się na gali jak prawdziwy zdobywca. Oberwało się Miley Cyrus - "mieliśmy już dość brzydkich aktorek wręczających Oscary", a Ben Stiller tradycyjnie już sparodiował jeden z filmów. Padło na lud Na'Vi.

Nie obyło się bez niespodzianek. Wprawdzie galę zgodnie z przewidywaniami (i zasłużenie!) wygrał "The Hurt Locker" (6 statuetek), ale niespodzianką było to, że zgarnął również łupy "przeznaczone" dla "Avatara", m.in. nagrody za dźwięk i montaż efektów dźwiękowych. Niespodzianką było przyznanie Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny argentyńskiemu "El Secreto de Sus Ojos". Poległa zarówno "Biała wstążka" Haneke'ego, jak i francuski "Prorok". Zaskoczeniem była również nagroda za muzykę dla Michaela Giacchino za "Odlot", który zwyciężył z faworyzowanym Hansem Zimmerem ("Sherlock Holmes"). Niesety poległ "nasz" "Królik po berlińsku" przegrywając z zaangażowanym "Music by Prudence".

Szkoda "Bękartów wojny". Wielu liczyło na statuetkę dla Tarantino za scenariusz. Tutaj jednak również zwyciężył film Bigelow. Na tegorocznej gali miały również miejsce symboliczne wydarzenia. Sandra Bullock odbierająca nagrodę za pierwszoplanową rolę w "The Blind Side", stała się pierwszą aktorką w historii, która w tym samym roku zdobyła zarówno Złotą Malinę ("Wszystko o Stevenie"), jak i Oscara. Bigelow z kolei, stała się pierwszą w historii reżyserką nagrodzoną najważniejszą filmową statuetką. Z faktu, że "dzieje się historia" doskonale zdawała sobie sprawę Barbara Streisland, która wraz z otwarciem koperty wykrzyczała patetyczne The time has come.

Ceremonia trwała nieco ponad trzy i pół godziny, co mieściło się w granicach wytrzymałości przeciętnego widza. Były niespodzianki, zabawne żarty, faux pasy (ręcę Sama Worthingtona) i George Clooney (prywatny Oscar, za najlepszą "rolę" podczas gali). Do zobaczenia za rok. Poniżej rozstrzygnięcia w najważniejszych kategoriach.

Najlepszy film - THE HURT LOCKER
Najepsza reżyseria - Kathryn Bigelow (THE HURT LOCKER)
Najlepszy scenariusz oryginalny - THE HURT LOCKER
Najlepszy scenariusz adaptowany - PRECIOUS
Najlepszy aktor - Jeff Bridges (SZALONE SERCE)
Najlepsza aktorka - Sandra Bullock (THE BLIND SIDE)
Najlepszy aktor drugoplanowy - Chris Waltz (BĘKARTY WOJNY)
Najlepsza aktorka drugoplanowa - Mo'Nique (PRECIOUS)
Najlepszy film nieanglojęzyczny - EL SECRETO DE SUS OJOS (reż. Juan Jose Campanella)

Najwięcej statuetek:
6 - THE HURT LOCKER (naj. film, naj. reżyseria, naj. scenariusz oryginalny, naj. montaż, naj. dźwięk, naj. montaż efektów dźwiękowych)
3 - AVATAR (naj. zdjęcia, naj. efekty specjalne, naj. scenografia)
2 - ODLOT (naj. pełnometrażowy film animowany, naj. muzyka), PRECIOUS (naj. aktorka drugoplanowa, naj. scenariusz adaptowany), SZALONE SERCE (naj. aktor, naj. piosenka)

Arek

7 mar 2010

OSCAROWE ODLICZANIE - CZĘŚĆ 5: OSTATNI BĘDĄ PIERWSZYMI.


Na kilkanaście godzin przed wręczeniem nagród, ostatnie dwa filmy ubiegające się o najważniejszą statuetkę. "The Hurt Locker" i "W chmurach" były już recenzowane na łamach bloga. Sam uważam je za dwa najlepsze a k t o r s k i e filmy (jest jeszcze animowany "Odlot") z grona nominowanych. Większe szanse daje mimo wszystko "The Hurt Locker".


The Hurt Locker
reż. Kathryn Bigelow
USA 2008r.




Dla mnie faworyt nr 1: "Po obejrzeniu nie pozostaje mi nic innego, jak dołączyć do grona klakierów rozpływających się nad historią amerykańskiej jednostki saperów w Iraku (...) Film jest znakomity nie tylko przez świetne naszkicowane sylwetki bohaterów. Frapujące są rozwiązania formalne i pomysły fabularne (...) Bigelow udało się ukazać nieprzewidywalność i ślepą sprawiedliwość wojny." Pełna recenzja TUTAJ.




W chmurach
reż. Jason Reitman
USA 2009r.
UIP




O "W chmurach" pisałem: "Główny bohater „W chmurach” Ray Bingham – zagrany oscarowo przez George’a Clooneya - (...) jest w pewnym sensie postacią będącą zwierciadłem naszych czasów (...) Wznosząc się w tytułowe chmury na pokładzie samolotów American Airlines, podkreśla swój status człowieka pozbawionego korzeni (...) ".
Wersję reżyserską recenzji znajdziecie TUTAJ.

* * *

Wieczorem ostatni akt przedoscarowego odliczania. Podsumowanie i typowanie :)

Arek

1 lut 2010

TAK NA OKO #4: SAPERMAN.


The Hurt Locker
reż. Kathryn Bigelow
USA 2008r.





Film Kathryn Bigelow uważany jest za jednego z oscarowych faworytów. Po obejrzeniu nie pozostaje mi nic innego, jak dołączyć do grona klakierów rozpływających się nad historią amerykańskiej jednostki saperów w Iraku. Ale po kolei.


W czołówce widzimy motto - "wojna jest jak narkotyk". Po takim początku z grubsza wiemy, że będziemy mieli do czynienia z bohaterami, którzy - parafrazując Johna Rambo - "w wojennym piekle czują się jak w domu". Główny protagonista, starszy sierżant William James (świetna kreacja Jeremy'ego Rennera) kocha wojnę. Kocha ryzyko, które wiąże się z jego profesją. William jest saperem. Najlepszym z najlepszych. Można powiedzieć, że jest gwiazdą w swojej dziedzinie. W pewnym momencie mówi, że rozbroił 873 ładunki przez całą służbę.

Czy jest kolejnym szaleńcem rzuconym w wir wojny? Okazuje się, że nie. W trakcie filmu dowiadujemy się, że James ma żonę i syna. Czemu więc z premedytacją zostawia ich i woli wyruszyć na kolejną batalię, która w każdej chwili może skończyć się jego śmiercią? Kluczowa dla zrozumienia motywacji bohatera wydaje się scena w supermarkecie. Ma kupić płatki owsiane, ale widząc setki różnych rodzajów nie może się zdecydować, które włożyć do koszyka. Na wojnie wybór jest prostszy. Ogranicza się do przysłowiowej "czerni i bieli", "zła i dobra". Jeśli wybierze źle - zginie, jeśli dobrze - przeżyje. Mimo swojego fachu, bohater nie jest zafascynowany przemocą. Paradoksalnie jest pacyfistą, który wierzy że może przysłużyć się w słusznej sprawie (pomaga arabskiemu chłopakowi sprzedającemu płyty dvd, dodaje otuchy swoim kompanom, próbuje rozbroić ładunek i uratować samobójcę). Gdzie mu tam do filmowych demonów wojny pokroju majora Kilgore'a z "Czasu Apokalipsy", czy sierżanta Barnesa z "Plutonu".

Film jest znakomity nie tylko przez świetne naszkicowane sylwetki bohaterów. Frapujące są rozwiązania formalne i pomysły fabularne. Sceny akcji saperów są naprawdę emocjonujące. Duża w tym zasługa umiejętnemu wkomponowaniu w nie tzw. mikro-zdarzeń, zwiększających dramaturgię. Oglądając poczynania jednostki, naprawdę jesteśmy w stanie uwierzyć, że w każdej chwili może dojść do tragedii. Zaskakujący jest też anty-pojedynek snajperski na pustyni, pozbawiony jakiegokolwiek patosu i efekciarstwa (vide "Wróg u bram"). Napięcie ewokowane jest poprzez ukazanie przeciwników na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego (z detalem przywołującym styl filmów Sergia Leone).

Mniej więcej w połowie filmu pojawia się postać grana przez Ralpha Fiennesa. Patrząc na obsadę, spokojnie można uznać, że jest on największą gwiazdą w "The Hurt Locker". Ale zanim zdążymy się oswoić z jego obecnością na ekranie, grany przez niego bohater ginie od przypadkowej kuli. Spóźnił się o ułamek sekundy, jego rywal pierwszy pociągnął za spust. W tej scenie, w sposób najbardziej dobitny udało się Bigelow ukazać nieprzewidywalność i ślepą sprawiedliwość wojny. Nie liczą się stopnie i odznaczenia. Trzeba szybko podejmować decyzje. Alternatyw jest mniej, a zasady gry są klarowniejsze. Właśnie dlatego William wyżej od tzw. normalnego życia, ceni wojenną zawieruchę. A recenzent kinową wojnę w Iraku od łubu-dubu na Pandorze.

Arek