
Dystrykt 9
Reż. Neill Blomkamp
Nowa Zelandia/USA 2009r.
ITI Cinema

Jeśli spróbowalibyśmy sklasyfikować przynależność gatunkową filmu, to moglibyśmy określić go jako swoisty mash-up dramatu społecznego i s.-f. Reportażowa estetyka służy zaprezentowaniu nietypowej historii krewetko-podobnych kosmitów, którzy wskutek awarii swojego środku transportu utknęli na przedmieściach … Johannesburga (znów RPA …). A ponieważ są dosłownie „obcymi gośćmi”, rządowi nie pozostaje nic innego jak zapewnienie im jako-takich warunków bytowych. Zostaje więc stworzona kolejna enklawa dla „mniejszości” – zjawisko jakże powszechne w zglobalizowanym i kosmopolitycznym świecie. O asymilacji nie ma mowy. To nawet nie obca kultura, tylko obca rasa! Właśnie aspekt owej „kosmicznej emigracji”, pozwala spojrzeć na film Blomkampa nie tylko przez pryzmat efektownej historii s.-f., ale odebrać go jako osobliwy komentarz do palącej kwestii powstawania etnicznych gett na świecie. Kto podróżował po Europie Zachodniej, ten wie jak wyglądają „narodowe” dzielnice w dużych aglomeracjach.
„Dystrykt 9.” jest z pewnością jedną z najciekawszych pozycji s.-f. ostatnich lat. Za śmiesznie małe pieniądze, twórcom udało się stworzyć sugestywną historię o przybyszach z obcej planety, którzy ani myślą o wysłaniu rodzaju ludzkiego na łono Abrahama. Ba znaleźli się na Ziemi przypadkowo, a ich populacja zaczyna się powiększać. A to nadprogramowe „rozmnażanie” skłania decydentów to zwrotu polityki wobec obcych z – nazwijmy ją umownie - socjalnej na militarną. Rozlew krwi jest nieunikniony. Podobnie jak - szalenie kinowy - manichejski konflikt, między poczciwym Wikusem Van De Merwe (Sharlto Copley) a „czystym złem” reprezentowanym przez psychopatycznego żołnierza Craiga Weldona (Nick Boraine). Wilk syty i owca cała. To film zarówno dla fanów kosmicznych zadym, jak i osób z publicystycznym zacięciem.
Arek
Odlot
Reż. Peter Docter, Bob Peterson
USA 2009r.
Forum Film
Osoby które trochę mnie znają wiedzą, że jestem bezkrytyczny wobec każdego dzieła wyprodukowanego przez magiczną fabrykę Disneya i Pixara. No przykro mi, ale przez 15 lat nie popełnili złego filmu. Co więcej, przyglądając się twórczości Disney&Pixar w sposób całościowy, dostrzec można niezwykłą swoistą strategię w takim a nie innym doborze historii, bohaterów etc.. Zaryzykować można nawet stwierdzenie, że dziesięć dotychczasowych filmów D&P to tak naprawdę jeden wielki film, którego ukoronowaniem jest właśnie „Odlot”.
W tym momencie nie chcę jednak zdradzać szczegółów. Na „rozkminkę” wszystkich smaczków w bajkach D&P przyjdzie stosowna pora. Póki co w tej quasi recenzji ograniczę się jedynie do ogólnikowych stwierdzeń, a właściwie jednego – nadrzędnego – stwierdzenia. Z grona dziesięciu nominowanych filmów „Odlot” jest chyba filmem n a j l e p s z y m. Ale mimo to, nie uważam że powinien zgarnąć główną nagrodę. Zostawmy Oscara za najlepszy film dziełom aktorskim. Filmy animowane niech walczą na swoim podwórku. Tam „Odlot” nagrodę ma w kieszeni, choć uczciwie muszę przyznać, że „Fantastyczny Pan Lis” (recenzja wkrótce!) to również niebanalna animacja.
Napiszę niewiele. Ot po prostu polecę film dla wszystkich. To nie tylko bajka dla dzieci, ale również (a może przede wszystkim) dla dorosłych. Ku pokrzepieniu. Życie pisze różne scenariusze. Ale n i g d y nie jest za późno aby ten scenariusz poprawić. Jeśli tylko jesteśmy w stanie skonfrontować się z naszymi marzeniami i uparcie dążyć do ich spełnienia. Po prostu musimy obudzić w sobie olbrzyma.
Zgadzam się w pełni z Arkiem co do Odlotu. Wspaniały film - pierwsze 10 minut powoduje, że łezka kręci się w oku (życie jest tak krótkie...), z kolei reszta filmu pełna jest ciepłego humoru dla starszych i młodszych, ja sama śmiałam się w głos. Polecam każdemu kto ma ochotę na chwilę refleksji i próbkę mądrego i subtelnego poczucia humoru.
OdpowiedzUsuńMały Człowiek :)